Darmowa dostawa Kurier 24h za zakupy powyżej 149zł!
Szybka dostawa dostępna dla zamówień powyżej 100zł!

EnglishPolishUkrainian

Jak wygląda człowiek z depresją? Czy jest uleczalna? – Zapytaliśmy specjalistę.

Pytania zadaje: Idea Listka.

Gość: dr Marcin Rybak

Pytania i odpowiedzi zostały zredagowane na potrzeby artykułu.

I d e a L i s t k a:

Czy depresja jest w ogóle chorobą?

Dr Marcin Rybak: To zależy, z jakiej perspektywy. Kiedyś powiedziałbym, że jest to choroba, ale w dzisiejszych czasach występowania objawów depresyjnych jest tak dużo, że należy zdecydowanie dodać określenie, że jest to choroba cywilizacyjna. Oczywiście, są szczególne rodzaje depresji, które przebiegają w sposób wyjątkowo ciężki, nawrotowy i wtedy psychiatrzy u niektórych z tych osób osób diagnozują specjalne stany chorobowe, takie jak choroby dwubiegunowe czy choroba jednobiegunowa. To są szczególne postacie depresji, natomiast w dzisiejszych czasach depresja obejmuje tak duży zbiór problemów związanych z reakcją na stres i różnymi sezonowymi wahaniami nastroju, że trzeba powiedzieć, że depresja rozumiana ogólnie jest raczej chorobą cywilizacyjną, niż jest chorobą psychiczną. Jest to taki stan, który na poziomie biologicznym jest zakodowany w organizmie ludzkim i w okolicznościach innych niż obecne warunki cywilizacyjne, pełni pewnie lepiej funkcje adaptacyjne, np. tak jak u społeczeństw prymitywnych, które żyły w zgodzie z naturą, ale też po prostu wolniej w okresie jesienno-zimowym. O depresji można by było toczyć duże akademickie dyskusje, ale z mojej perspektywy, da się to podsumować właśnie w ten sposób:

„W większości sytuacji, kiedy mówimy o depresji, mamy na myśli stany depresyjne o pochodzeniu sytuacyjnym, występujące u zwykłych obywateli, których akurat wystąpiło przeciążenie stresowe i zaowocowało depresją.”

To jest najczęstsza sytuacja, ale może być to też sygnał poważnych chorób somatycznych. W ogólnym ujęciu, jest to raczej choroba, problem cywilizacyjny, choroba psychiczna jako taka.

I d e a L i s t k a:

Czy pracujesz obecnie z pacjentami, którzy cierpią na depresję?

Dr Marcin Rybak: Mimo zmiany specyfiki mojego zawodu, nadal jestem z wykształcenia psychiatrą. Z tej racji, osoby z depresją nadal do mnie trafiają, tylko model leczenia po prostu się zmienił.

„Co się zmieniło w sposób bardzo dla mnie jest zaskakujący, to spojrzenie na leki psychotropowe.”

Dopóki pracowałem z dość dobrze zorganizowanym systemie państwowej opieki zdrowotnej, w grupie pacjentów korzystających z do poradni, tolerancja konwencjonalnych leków okazywała się całkiem dobra. Ja wiedziałem, że wywołują one sporo skutków negatywnych przy wyższych dawkach w kontekście oddziału szpitalnego, ale nie wydawało się to tak częstym zjawiskiem. Natomiast kiedy zaczęliśmy prowadzić poradnię Cannabis i realizować porady w zakresie neuropsychiatrii dotyczące

łączenia leków z cannabis, przestawiania, czy wręcz rzucania leków psychotropowych na rzecz cannabis okazało się, że w tej grupie osób, złych reakcji na leki psychotropowe jest bardzo dużo. Początkowo wydawało się to pewnym paradoksem, ale teraz rozumiem dlaczego tak jest. Następuje naturalna selekcja i certyfikacja, ale na początku bardzo mnie zdumiało, że różnica jest tak duża.

I d e a L i s t k a:

Na czym polega depresja i jak wiele osób cierpi na nią w dzisiejszych czasach?

Dr Marcin Rybak: W takim szerszym ujęciu, jeżeli mówimy o depresji jako czymś więcej niż tylko chwilowa reakcja sytuacyjna i przechodzimy do rozumienia depresji jako stanu chorobowego, na który trzeba zadziałać i coś począć, bo człowiek cierpi albo przestaje się nadawać do funkcjonowania czy życia, to w takim ujęciu depresja jest zbiorem zjawisk psychicznych i psycho-fizycznych. Dłuższe funkcjonowanie w stanie depresyjnym powoduje, że zmiany w funkcjonowaniu osi hormonalnych odpowiedzialnych za reakcje stresowe (i inne rzeczy), zaczynają się utrwalać. Depresja o głębokości większej niż lekkie stany depresyjne, nieleczona dość często ma tendencję do utrwalania się.

„Depresja polega na mniejszym lub większym utracie jednego z 3 podstawowych aspektów funkcjonowania człowieka, to znaczy nastroju , napędu. Tego, co psychiatrzy określają jako skłonność czy gotowość do działania zewnętrznego, jak też funkcji fizjologicznych, które w stanie depresyjnym potrafią działać inaczej niż u zdrowego człowieka (apetyt, sen).”

To są zmiany, które następują najczęściej. Na poziomie takim opisowym czy doświadczeniowym, to jako stan depresyjny należy po prostu określić każdą sytuację, kiedy ten kiedy w tych trzech wymiarach czy skalach funkcjonowania jakiegoś człowieka, wyraźnie odbiega od wcześniejszego poziomu czy akcetowalnego poziomu otoczenia. Oczywiście nie zawsze jest to takie proste do stwierdzenia, bo ludzie w depresji dość często się imają różnych własnych sposobów radzenia sobie z tym stanem, często skutecznych. Bywa tak, że w sytuacjach zadaniowych prezentują się po prostu lepiej.

„Depresja bardzo często uznawana jest za stan, który przejdzie… i często tak bywa.”

Człowiek podupada na funkcjonowaniu psychicznym na tyle, że nie jest już w stanie sobie w pełni poradzić z tym, co się z nim dzieje. Używa się coraz większego wysiłku do spełnienia wymagań codziennego funkcjonowania z coraz gorszym efektem. Na poziomie praktycznym jest to utrata efektywności w działaniu praktycznym, codziennym. A jeżeli chodzi o rozumienie biologiczne to odpowiedź na to pytanie w ramach tego seminarium raczej przekroczy nasze ramy czasowe. Stan depresyjny w rozumieniu klinicznym oznacza, że doszło do utrwalenia się zmiany w

funkcjonowaniu pewnych mechanizmów i występuje to wtedy także na poziomie mózgowym. Jest to cel oddziaływania większości konwencjonalnych leków. Marihuany też, aczkolwiek wydaje się, że marihuana troszkę bardziej niż konwencjonalne leki korzystnie działa na ten somatyczny, fizyczny aspekt depresji.

Wszelkie stany poważnej zmiany czy poziomu aktywności złożonej czy aspektów fizjologicznych połączonych z wyraźnym spadkiem nastroju, należą też do depresji. Na czym ona polega, ale z

ludźmi, którzy taki stan popadną przez dłuższy czas, dzieje się cały szereg powtarzalnych, zbadanych przez naukę zmian na poziomie fizjologicznym, więc depresja również mieszka w ciele. Ujmując w ten sposób, jest realną chorobą, tylko taką, którą trudno jest uchwycić w jednej lokalizacji w ciele, bo ona się dzieje wszędzie i może dotyczyć różnych elementów ciała.

I d e a L i s t k a:

Czy palenie marihuany może POWODOWAĆ depresję i stany lękowe lub je pogłębiać?

Dr Marcin Rybak:

„Może. Jest to zjawisko, które spotyka się  często w kontekście samoleczenia, to znaczy tego, co ludzie robią, zanim zgłoszą się do lekarza psychiatry.”

Marihuana, mimo tego, że określam ją jako leki przeciwdepresyjne czy potencjalne oddziaływanie przeciwdepresyjne jako „niezłe”, to potrafi przynieść cały szereg negatywnych stanów psychicznych. W kontekście depresji, zdarza się tak i to jest jeden z gorszych długotrwałych skutków stosowania marihuany w sposób niewłaściwy, w nadmiarze, że zamiast efektów przeciwdepresyjnych lub w początkowej fazie poprawy nastroju czy też innych aspektów funkcjonowania, użytkownicy, którzy próbują leczyć depresję czy ludzie popadają w pogłębiający się stan nie tyle przygnębienia, co zobojętnia, apatii, połączonej ze znacznym spadkiem napędu. Sama marihuana w krótkoterminowej skali czasowej na niektóre osoby w ogóle tak działa, ale okazuje się, że zastosowana nieumiejętnie w stanie depresyjnym potrafi go jeszcze pogłębić lub też zmienić jego postać. Są też ludzie, którzy stosują marihuanę w stanach depresyjnych ze sporym udziałem lęku i ta poprawa u nich dotyczy tylko jednego z aspektów, tego przeciwlękowego, a ten drugi pozostaje na podobnym poziomie. Dość często przy stosowaniu marihuany tak, ad hoc, w sposób mało medyczny, zdarzają się sytuacje, kiedy per saldo wpływ na samopoczucie osób z depresją jest negatywny.

Zespół amotywacyjny to jest jedna z ukształtowanych reakcji negatywnych na marihuanę. Drugim jest wyraźne nasilenie stanów lękowych lub psychozy – wyraźny sygnał do przerwanie stosowania marihuany.”

Zdarza się to również w kontekście medycznym, ale jeżeli te zjawiska się omówi zawczasu, zasygnalizuje, że mogą wystąpić, to u większości pacjentów udaje się tego w ogóle uniknąć, negatywnych wpływów. Podstawowe znaczenie ma w tej sytuacji CBD, które jest bardzo ważnym elementem przeciwdepresyjnego, jeżeli myśleć o cannabis w takim charakterze.

Leczenie depresji konopiami

I d e a L i s t k a:

Jakie kannabinoidy najlepiej wpływają na pacjentów w przypadku depresji?

Dr Marcin Rybak: To zależy u kogo. Powiem o trzech – o tych dwóch kannabinodach (THC i CBD), o które mnie pytasz, bo to są najważniejsze i najbardziej zbadane aspekty działania marihuany, ale też powiem o CBG, które w naszej praktyce się zaczyna pojawiać jako osobne, warte uwagi oddziaływanie

„Efekt entourage, czyli wpływu dodatkowych składników sprawia, że w większości sytuacji klinicznych, w szczególności w depresji, lepiej jest stosować (prawie zawsze, są nieliczne wyjątki) produkty typu Full Spectrum a nie izolat THC czy CBD.”

To jest taka uwaga o charakterze ogólnym. Ja się chwilowo skupię na CBD i THC, bo te tematy mam już trochę głębiej przebadane, obejrzane. W odniesieniu do takiego klasycznego modelu leczenia psychiatrycznego, gdzie lekarstwa grupuje z na kilka koszyczków – przeciwdepresyjne, stabilizuje nastrój, przeciw lękowe.

„CBD należy uznać za substancję o działaniu przeciw-lękowym i stabilizującym nastrój. CBD samo w sobie, działania przeciwdepresyjnego nie ma zbyt dużo.”

Efekty przeciwdepresyjne, które dzięki CBD uzyskujemy to głównie dzięki jego wpływowi przeciw- lękowemu. Składnikiem działającym silnie przeciwdepresyjnie jest THC, ale znowu jest to też składnik bardziej niebezpieczny i stosowany bez równowagi w postaci przeciwwagi w postaci CBD potrafi zadziałać często opacznie. Jednak rola CBD w leczeniu depresji nie sprowadza się tylko do przeciwwagi dla THC. Ono spełnia własną funkcję, tzn. ma wpływ przeciw lękowy i stabilizujący nastrój. Jest to główny kierunek działania.

Tworzenie praktyki w naszym zespole oparło się na polskich realiach. Suszu aptecznego nie jest za wiele, nie zawsze jest dostępny, natomiast jest rynek CBD, który działa dobrze. Tych produktów jest bardzo dużo, natomiast jest problem, żeby wybrać odpowiedni. Przeanalizowaliśmy wszystkie aspekty do kwestii praktycznych, uzyskując taki wynik, że jeżeli chodzi o leczenie przeciwdepresyjne i nie tylko (to też dotyczy szerokiej klasy innych diagnoz pozapsychiatrycznych) stwierdzam że:

„CBD w oleju jest tą formą, która przynosi lepsze efekty także finansowo okazuje się korzystniejsza.”

Jeżeli chodzi o leczenie depresji, to jest szczególnie ważne, bo wpływ przeciw lękowy CBD i stabilizujący nastroju jest lepszy, zwłaszcza jeżeli chodzi o fazę, kiedy stany depresyjne są głębokie. Efekty są większe, jeżeli stosuje się je systematycznie w postaci oleju. CBD palone wywiera dobre działanie doraźne, ale nie jest w stanie zapewnić tego maksimum, nie wyciśnie się z tego.

W przypadku THC z kolei jest ciekawa sytuacja, ponieważ dostarcza bardzo szerokiego zakresu dawek możliwych do stosowania w depresji. W podgrupie osób wyodrębnionych z tego względu, że nie korzystały wcześniej z marihuany, szczególnie w celach medycznych okazuje się, że całkiem niezłe efekty przeciwdepresyjne można uzyskać nawet przy stosowaniu jej raz dziennie, a czasami nawet to nie jest potrzebne. Okazuje się więc, że aby uzyskać efekt przeciwdepresyjny u sporej części osób, wcale nie trzeba stosować dużo THC, ale na pewno więcej, niż jest to możliwe przy pomocy legalnych limitów.

I d e a L i s t k a:

Czy CBD wystarczy?

Samym CBD za trudno jest osiągnąć taki efekt. Z tego względu, że działanie nawet na poziomie rozumianym psychiatryczne jest dość rozdzielne. CBG jest opcją zapasową, którą początkowo polecaliśmy tylko do okazjonalnego próbowania, czy to osobom zamożniejszym, czy takim, które twierdziły, że CBD u nich działa. Wśród osób, które twierdziły, że tak naprawdę nie działa okazało się, że w połowie przypadków CBD ma efekt, tylko jest to kwestia systematyczności i zalecanego jako sposobu stosowania. Okazuje się także, że jest taka podgrupa ludzi, którzy u których CBD naprawdę działa bardzo słabo i wtedy się próbuje CBG. Ono nie ma przeciw lękowego, a ja nawet do dzisiaj się kiedy dopracowałem takiego dobrego określenia, które by podsumowywało działanie CBG na człowieka w odniesieniu do tego modelu farmakologicznego.

„CBG trzeba traktować jako alternatywę dla CBD, dla tych osób, u których stwierdzimy w praktyce, że CBD nie działa.”

Mam w głowie intuicyjną grupę pacjentów, o których wiem, że CBG powinno być pierwszą interwencją przed CBD. To dotyczy m.in. osób z rozpoznaniem ADHD, zwłaszcza tych młodszych oraz części osób z chorobą wybuchową. Te wnioski na razie mają charakter intuicyjny i na pewno to nie jest kwestia wynikająca z publikacji naukowych, tylko bardziej spojrzenia indywidualnego na pewną grupę pacjentów. CBG bym rutynowo nie polecał akurat do działania przeciwdepresyjnego, chyba, że wiadomo, że efekty CBD są słabe, niewystarczające, to wtedy warto po nie sięgnąć. Tak bym to sformułował na poziomie praktycznym.

I d e a L i s t k a:

W jakim miejscu powinna procentowo znajdować się dawka THC w stosunku do CBD w przypadku leczenia depresji?

Dr Marcin Rybak: Gdybym mówił o statystycznej populacji osób ze stanami depresyjnymi o podłożu chwilowych problemów, choroby cywilizacyjnej, to ustawiłbym ten wskaźnik na korzyść CBD, zdecydowanie powyżej połowy skali. Co prawda, efekty THC są dużo bardziej spektakularne, ale w dłuższej skali czasowej okazuje się, że rola CBD jest równie ważna albo ważniejsza, jeżeli chodzi o rokowanie średnioterminowe, nawet nie mówiąc o długoterminowym stosowaniu THC, które może być zwyczajnie niepotrzebne. Tak więc odpowiedź jest na korzyść CBD zdecydowania, w przedziale 60-70%.

I d e a L i s t k a:

Jak umiejętnie dobrać rodzaj produktu konopnego w leczeniu depresji? Od czego zacząć stosowanie konopi – olejku, suszu czy pigułek?

Dr Marcin Rybak: Na umiejętność trafnego doboru leków składa się praktyczna intuicja, która kształci się przez doświadczenie. U wszystkich osób, u których występują objawy depresji są na tyle nasilone, że chciałoby się ich pokierować do psychiatry, należy przeprowadzić próby z CBD, najpierw w formie suszu. Jeżeli CBD będzie działało, czyli efekt będzie wyczuwalny, ale minie szybko, należy podjąć próbę z CBD w formie olejku. To już przynosi dość dużą poprawę u części osób z depresją, aczkolwiek niepełną.

„Pierwszym działaniem u osób z depresją (z wyjątkiem sytuacji, kiedy depresja jest już silna i wymaga leków), jest próba CBD a następnie decyzja – czy leki, czy marihuana.”

Dr Marcin Rybak: Wybór czy stosujemy leki, czy marihuanę, też nie jest taki prosty, ale też nie jest problematyczny, bo najczęściej można je połączyć. Po drugie, często nie trzeba, bo efekt marihuany dodanej do CBD jest na tyle dobry, że po jakimś czasie zacząłem rezygnować z prowadzenia pełnego badania psychiatrycznego na pierwszej sesji w poradni cannabis. Poprawa była na tyle duża, że wystarczyło zebrać informacje o tym, co się poprawiło, żeby to udokumentować.

Można też stosować leki i jak się okazuje – to jest najlepsze – po wprowadzeniu CBD w oleju poprawia się również tolerancja leków psychotropowych. To było już niebagatelnym spostrzeżeniem, ponieważ takie informacji mało kto posiada, one wynikają z praktyki, tego akurat nie ma. Tak to wygląda z mojej perspektywy – można stosować leki psychotropowe w połączeniu z CBD i to najczęściej nie jest problematyczne. Można je nawet połączyć z marihuaną

I d e a L i s t k a:

Czy zaleca się wypróbowanie konwencjonalnych leków przeciwdepresyjnych przed terapią konopną?

Dr Marcin Rybak: Jakby zapytała Pani specjalistów takich, którzy dopiero zaczynają się w tych konopiach poruszać albo mnie rok temu, powiedziałbym, że lepiej zacząć od leków. Wynika to z tego, że wtedy nie miałem w praktyce przekonania i musiałem z urzędu martwić się o bezpieczeństwo tego działania, nie wiedząc dokładnie, jakie ono będzie.

„Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że siła działania przeciwdepresyjnego dobrze zastosowanej marihuany jest taka, że są to równoważne opcje z konwencjonalnymi lekami psychotropowymi.”

Można oczywiście dyskutować co do różnych aspektów, takich jak cena leczenia medyczną marihuaną, która jest ewidentnie dużo wyższa. Poza ceną mówimy o tolerancji, ale do tego nie mam tak dokładnego statystycznego porównania. Trzeba by było zebrać grupy z lecznictwa tylko w konwencjonalnym modelu łączonym, żeby ściśle takie porównania przeprowadzić. Wydaje mi się, poziom tolerancji takiego leczenia czy też działań niepożądanych jest mniejszy, niż po lekach konwencjonalnych, więc ja jestem za marihuaną jako leku pierwszego wyboru.

[…] Ludzie którzy stosują takie leczenie mają większe poczucie kontroli. W przypadku psychiatrii konwencjonalnej, stosuje się doraźnie leki uspokajające, które albo mają dobre efekty sporym kosztem, albo mają bardzo dobre efekty, ale są z kolei uzależniające. Pewne aspekty działania marihuany już na poziomie doświadczeniowym zdają się lepsze niż leki. Wadą jest cena, zdecydowanie.

I d e a L i s t k a:

Jaki rodzaj konopi najlepiej wpływa na leczenie depresji? Sativa czy Indica?

Dr Marcin Rybak:   Da się to stwierdzić, ale eksperymentalnie. Znamy standardowe reakcje i zakres ich działania, natomiast lista wyjątków to nawet 20-30% osób, które w ogóle ma reakcje albo odwrócone albo spłycone z różnych powodów. Za każdym razem mówię to samo osobom, które korzystają z leków psychotropowych: „Każda indywidualna instancja zastosowania oddziaływania psychotropowego jest eksperymentem medycznym”. Przy czym, w odniesieniu do tego konkretnego pytania:

„Indica u osób z zaburzeniami depresyjnymi jest bezpieczniejsza w formie suszu – wpływ jest stabilniejszy i pomimo, że efekt przeciwdepresyjny nie jest tak natychmiastowy i spektakularny jak u niektórych osób potrafi być a działanie jest odroczone w czasie.”

Susz palony wieczorem daje od razu lekką poprawę u osób z depresją a reszta efektów występuje jako efekty pośrednie, długoterminowe, adaptacyjne. Niektóre osoby są w stanie używać odmian typu Indica w ciągu dnia i to jest w ogóle bardzo dobra sytuacja, wywierająca pozytywny dobry wpływ na stabilizację nastroju.

I d e a L i s t k a:

Jakie znaczenie ma profil terpenowy konopi?

Dr Marcin Rybak: Jeżeli chodzi o profil terpenowy, to nie byłem w stanie go wydobyć z obserwacji pacjentów. Przypuszczam, że może to nabrać znaczenia w momencie, kiedy będzie dostępnych więcej rodzajów suszu lub po częściowej legalizacji. Rozwój terpenowy trudno ocenić na poziomie operowania nim, aby maksymalizować efekty. Na razie jest to chyba zbyt subtelna sprawa dla mnie jako dla lekarza praktyka.

Przypuszczalnie, te różnice przekładają się w praktyce klinicznej. Rzeczywiście mogę potwierdzić taki aspekt leczenia czy stosowania leków CBD u osób z zaburzeniami depresyjno-lękowo-nerwicowymi. To jest grupa, która jest wrażliwsza na działanie terpenów, także te niekorzystne, które się częściej zdarzają (reakcje uczuleniowe albo paradoksalne, szczególnie ze strony układu sercowo- naczyniowego).

Sytuacje specjalne:

I d e a L i s t k a:

Jak pacjenci stosujący marihuanę w celu leczenia depresji powinni sobie radzić w czasie braku dostępności lekarstwa w aptece?

Dr Marcin Rybak: Nie mamy pewności jeszcze na tym etapie jak wygląda w ogóle prowadzenie postępowania długoterminowo. Większość pacjentów o to pyta: „A co będzie później?”. Ja mówię: nie wiem. Praktyka jest taka, że marihuana ma potencjał uzależniający, który jest tylko psychologiczny. Odstawienie jej sprawia żadnego problemu praktycznie, szczególnie, jeśli stosuje się medycznie CBD i zwiększy jego dawkę. Obawy o skutki średnioterminowe w postaci uzależnienia zostały oddalone. Co więcej, z praktyki, z relacji pacjentów, którzy nie zawsze od razu mówią, tylko trzeba o to dopytać wynika, że po dwóch-trzech miesiącach leczenia pacjenci już intuicję wiedzą, kiedy można zmniejszyć dawki oleju i przestają je stosować regularnie w taki sposób, który jest korzystny, ale niezbyt wygodny, bo na początku trzeba je stosować kilka razy. Podobnie jest z dawkami THC – zdarzają się sytuacje, że trzeba coś wyprostować, bo pacjent zaczyna palić za dużo, ale wbrew obawom, w trakcie leczenia przeciwdepresyjnego zużycie THC się zmniejsza wraz z poprawą. Ludzie korzystający w sposób medyczny nabywają z czasem pewnego zestawu nawyków.

I d e a L i s t k a:

Czy konopie zalecane są w przypadku depresji poporodowej?

Dr Marcin Rybak: Nie robiłem tego jeszcze, ale nie widzę powodów, dla których należałoby tego zaniechać. Chyba, że matka decyduje się na karmienie piersią, ponieważ wtedy kannabinoidów będzie całkiem sporo. CBD nie zaszkodzi, ale THC będzie jednak całkiem sporo THC i wiadomo, że wpływa ono na rozwój układu nerwowego w sposób istotny. Co prawda, nie wiemy czy ten wpływ jest negatywny, ale ponieważ ta sprawa nie została wyjaśniona, a wpływ jest duży, odradza się karmienie piersią w czasie stosowania takiej terapii, ale to samo jest w przypadku połowy leków psychotropowych. Jest to relatywne przeciwwskazanie. Drugie to postać depresji. Jeśli mamy depresję poporodową o dużym nasileniu, to pojawiają dość często stany psychotyczne, będące przeciwwskazaniem do stosowania THC. Jeżeli chodzi o sam organizm matki, to wpływ marihuany na biologiczny aspekt tego co się z nią dzieje, zwłaszcza wkrótce po porodzie, może być tylko korzystny.

I d e a L i s t k a:

Czy konopie w przypadku depresji starczej również są wskazane?

Dr Marcin Rybak: Tutaj mam trochę mniej przekonania, może dlatego, że tych pacjentów mniej do mnie dotarło. Pierwsze próby, które prowadziłem z CBD były dość zachęcające. CBD wywiera wpływ korzystny na ogólne samopoczucie i niektóre zachowania problemowe starszych osób z otępieniem. Częściej występują u starszych osób, podobnie jak przy każdym kwalifikowanym leku psychotropowym, niepożądane czy opaczne reakcje na stosowane oleje CBD, te osoby często nie lubią jego smaku. Zastosowanie praktyczne CBD jest trochę bardziej problematyczne. Gorzej się przyjmuje, ale u wielu osób występują obiecujące efekty, które pozwalają na jakiś czas zmniejszyć dawki leków konwencjonalnych. Wydaje się jednak, że samo CBD, w moim doświadczeniu, nie było w stanie spowodować wyraźnego wpływu na sam przebieg choroby, a THC po prostu wystarczająco nie wypróbowałem.

[…] THC wymaga większej uwagi, staranności dopracowania tematu nie tylko z samą osobą chorą, ale też często z opiekunem, bo szczegółów, które sprawiają, że leczenie kopiami działa optymalnie, jest całkiem sporo. Przekazania tego dorosłej, zdrowej osobie, która ma niewielki stopień depresji już jest wystarczającym problemem, z kolei przekazanie tego osobie z otępieniem, która ma poważne kłopoty z kontaktowaniem z rzeczywistością jest ryzykowne.

I d e a L i s t k a:

Czy osoby ze spektrum autyzmu mogą wspomagać się konopiami w walce z depresją czy lepiej sięgać po leki?

Dr Marcin Rybak: Tak, tak, tak. Ale odpowiedź na to pytanie zazwyczaj rozstrzyga się w momencie, kiedy pacjent puka do drzwi gabinetu, bo przychodzi on z jakimś nastawieniem. […] CBD w depresji, ale także chorobie dwubiegunowej, w większości wypadków najlepiej zastosować jest najpierw CBD w postaci od razu porządnej próby z olejem. Co najmniej połowa osób trafiających do poradni nie wie jaka jest możliwość maksymalnego oddziaływania CBD, bo tego nie sprawdziły, nie mając wystarczającej motywacji i przekonania, że warto. CBG to druga opcja, jakby CBD zawiodło, ale to jest już wniosek o charakterze tylko praktycznym.

I d e a L i s t k a:

Czy współistnienie zaburzeń osobowości typu borderline przy depresji jest przeciwwskazaniem do terapii medyczną marihuaną?

Dr Marcin Rybak: Względnie, tak jak wszystkie. Lista chorób i konkretnych wskazań do stosowania marihuany jest bardzo obszerna. Ciekawa rzecz dotycząca zaburzenia osobowości borderline: jest to sytuacja kontrowersyjna, którą trzeba uznać za przeciwwskazanie relatywne. U takich osób przede wszystkim postawiłbym na dobrze zrobione leczenie stabilizujące nastrój, którego podstawą w medycynie konopnej jest CBD i zwlekał ile tylko się da z wprowadzeniem marihuany z THC. A wtedy odmiany typu indica, to też niekiedy działa, ale ilość osób, która zgłosiła się z takim rozpoznaniem jest bardzo nieliczna. U osób z borderline raczej bym nie polecał odmian typu sativa, bo to jest za duże ryzyko dekompensacji psychotycznej, wahań nastroju i pogorszenia stanu. Susz indica, który był dostępny na rynku, on ma własne działanie stabilizujące i wydaje się, że w małych ilościach można by było je stosować, z ostrożnością. Jest przeciwwskazaniem, ale względnym i na poziomie praktycznym przekłada się na dużo wyższą proporcję CBD do THC, którą zalecamy lub wręcz rezygnację z THC na pierwszym etapie i spożywanie tylko leków z CBD.

Autorka: Idea Listka

Zapraszamy na Webinar!

 

0
    0
    Twój koszyk
    Koszyk jest pustyPowrót do sklepu
    Add to cart