Darmowa dostawa Kurier 24h za zakupy powyżej 149zł!
Szybka dostawa dostępna dla zamówień powyżej 100zł!

EnglishPolishUkrainian

Epilepsja

Pytania zadaje: Idea Listka.

Gość: Dorota Gudaniec

Pytania i odpowiedzi zostały zredagowane na potrzeby artykułu.

Epilepsja.

I d e a L i s t k a:
Jak się zachować, jeśli osoba w naszym otoczeniu cierpi na atak padaczki?

Dorota Gudaniec: Przede wszystkim, nie spanikować. Padaczka nie jest chorobą zakaźną. Nie należy się bać pacjenta, który jest w trakcie napadu epileptycznego.

„Należy poznać kilka takich podstawowych zasad pierwszej pomocy: nie wolno wkładać nic do buzi osoby podczas ataku, należy ułożyć ciało pacjenta w pozycji bocznej”.

Natomiast, jeżeli atak jest toniczno-kloniczny z usztywnieniem ciała, to na siłę tego nie robimy. Podkładamy coś pod głowę, aby osoba chora nie zrobiła sobie krzywdy podczas ataku drgawek. Taka wiedza jest wystarczająca. W momencie, kiedy napad trwa chwilę dłużej lub jeżeli incydent widzimy na ulicy i nie znamy pacjenta, to zawsze warto wezwać pogotowie ratunkowe. Wtedy można udzielić pacjentowi pomocy profesjonalnej, czyli podać np. „wlew dożylny” czy leki doustne. Przede wszystkim, nie należy panikować i nie bać się tego. To taka podstawa.

Oczywiście, każdy napad może wyglądać inaczej. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, kiedy żyjemy z epileptykiem, znamy symptomy przepowiadające zbliżający się napad i nie mam tu na myśli tylko aury, bo aurę to może czuć sam pacjent. Jeżeli pacjent jest jej świadomy, może się też w odpowiedni sposób przygotować. Mam na myśli obserwację pacjenta, który cierpi w naszym otoczeniu. Jeżeli to jest dziecko niepełnosprawne, to nie powie, czy coś czuje, ale czasami są takie symptomy. Mój Maks zaczyna wykonywać pewne ruchy jak zbliża się napad podatkowy, taki klujący się, który może się przebić nawet za kilka dni. Ma on pewne specyficzne zachowania. Jak się żyje z epileptykiem, to wie się na co zwracać uwagę, ale to już są inne kryteria.

I d e a L i s t k a:
Czy padaczka jest zawsze chorobą wrodzoną? Czy jest to choroba genetyczna? Czy jej objawy mogą się pojawić dopiero w dorosłości?

Dorota Gudaniec: Na wszystkie pytania odpowiedź może brzmieć: i tak, i nie. Na pewno nie jest to choroba tylko genetyczna, aczkolwiek jednym ze źródeł pochodzenia padaczki jest genetyka. Na
epilepsję możemy zachorować tak naprawdę w dowolnym momencie życia. Zdarzają się padaczki wrodzone, które wcale nie są związane z genetyką, ale z pewną wadą rozwojową mózgu.

„Padaczka może być wrodzona, metaboliczna, pourazowa, poalkoholowa, polekowa… Przekrój różnego typu źródeł pochodzenia padaczki jest ogromny”.

Nie jest to choroba, która jest pretendowana tylko do określonego wieku, więc można „załapać się” na padaczkę zarówno w wieku wczesno-niemowlęciem, jak i w bardzo zaawansowanym wieku późno-starczym.

I d e a L i s t k a:
Czy są jakieś schorzenia które zazwyczaj towarzyszą pacjentom cierpiącym na epilepsję?

Dorota Gudaniec: Tak, bardzo często pacjenci cierpiący na porażenie mózgowe, na guz mózgu, pacjenci z aberacjami chromosomowymi, posiadają także padaczkę. Pacjenci, którzy mają nie schorzenia, a stany, takie jak wady rozwojowe mózgu, dziecięce porażenie mózgowe czy zespół Downa. Nie jest to choroba, tylko stan takiego człowieka, bo rodzi się on z innym układem chromosomów. Na pewno, niektórym osobom padaczka jest bardziej pisana, niż innym, ale nie ma tutaj jednoznacznej zależności.

I d e a L i s t k a:
Od jakich lekarstw rozpoczyna się leczenie padaczki i kiedy stwierdzamy, że jest ona lekooporna?

Dorota Gudaniec: Jest duża grupa lekarstw. Padaczka jest chorobą, która jest bardzo złożona, przynajmniej z takich opinii neurologów, z którymi ja mam kontakt i z którymi wielokrotnie rozmawiam, to jest choroba nie do końca jeszcze rozpoznana. Występuje bardzo dużo typów napadów. Już w latach 70. zdefiniowanych było ponad 450 typów napadów padaczkowych. Doświadczony neurolog ma do dyspozycji całą gamę leków. Z tego co wiem, nie ma tak, że jest zawsze ten sam lek pierwszego podania. Najczęściej podawanymi lekami jest kwas walproinowy. Podawane są również sterydy, ale wynika to z wcześniejszego rozpoznania typu padaczki. W Polsce leczy się głównie objawy, czyli najpierw neurolog diagnozuje chorobę, robi się podstawowe badania i na tej podstawie lekarz stwierdza, czy dany lek jest w stanie wpłynąć na napady.

Leki przeciwpadaczkowe są bardzo mocno zróżnicowane. Inne leki są na napady toniczne, inne leki na napady kloniczne, inne toniczno-kloniczne, jeszcze inne na napady miokloniczne, atoniczne, możemy sobie tak wymieniać, więc nie jest to takie jednoznaczne.

„Jest pewna grupa pacjentów, w Polsce szacuje się, że jest to 20% pacjentów cierpiących na epilepsję, na których żadne leczenie farmakologiczne nie skutkuje.”.

Wydawałoby się, że nie jest to taka duża grupa, bo tylko 20%, ale jak sobie uświadomić, że 1% naszej populacji, czyli blisko 400 tysięcy osób cierpi na padaczkę, to 20% z tych 400 tys. już robi robotę.

Jak to się stwierdza? Metodą prób i błędów, czyli podaje się pierwszy lek, drugi lek, trzeci, czwarty, piąty… Potem są różne konfiguracje tych leków i jeżeli to nie przynosi skutku pod postacią opanowania napadów padaczkowych, to wtedy mówimy o epilepsji lekkoopornej.

I w naszym państwie zazwyczaj jest to stosowanie pięciu leków neurologicznych. Są kraje, gdzie wystarczą 2 leki, aby stwierdzić lekooporność.

Kannabinoidy w leczeniu epilepsji

I d e a L i s t k a:
Czy istnieją na rynku lekarstwa na padaczkę produkowane na bazie syntetycznych kannabinoidów?

Dorota Gudaniec: Jedyny lek, który został dopuszczony jako lekarstwo na padaczkę z pełną dokumentacją, lek Epidiolex. Można powiedzieć, że jest on młodszym bratem Sativexu, ponieważ są to leki na bazie izolatów, czyli pochodzą z rośliny. Nie sądzę, żeby był jakiś lek z czystego syntetyku, były takie leki i są na rynku, ale są to leki dedykowane innym obszarom naszego organizmu, więc na samą padaczkę osobiście takiego leku nie znam.

I d e a L i s t k a:
Czy rośliny Cannabis mogą stanowić lekarstwo padaczkę?

„Konopie to lekarstwo na padaczkę na poziomie zarówno przyczynowym, indukującym napad padaczkowy, jak i na poziomie skutku.”

Dorota Gudaniec: Wiemy już doskonale, co potwierdziły badania i naukowcy już się pod tym podpisali jednoznacznie, że CBD ma właściwości neuroprotekcyjne, czyli tak, jakbyśmy chronili kabelki w układzie elektrycznym. Konopie mają także właściwości neuroregeneracyjne, czyli tak, jakbyśmy regenerowali sobie te uszkodzenia. Wiemy też, że konopie działają na przestrzeni układu odpornościowego, czyli tam, gdzie nam się zaczyna indukować stan zapalny na poziomie mikro. Także wtedy, kiedy mamy zaburzenia po stronie funkcjonowania limfocytów – komórek, które odpowiadają za naszą odporność.

Mamy też całą warstwę cytokinową, czyli warstwę komórek prozapalnych, które wytwarzają stan zapalny i potem w zależności od tego, jakie są zasoby naszego układu odpornościowego rozwijają stan zapalny lub zostanie on wygłoszony. Konopie działają bardzo, bardzo szeroko. Jak najbardziej, konopie mają tutaj ogromne znaczenie terapeutyczne zarówno w prewencji w samym leczeniu jak i w łagodzeniu skutków samej epilepsji.

I d e a L i s t k a:
Jak konopie wpływają na leczenie padaczki?

Dorota Gudaniec: Tak, konopie mają taką zdolność i to jest udowodnione, udokumentowane, zarówno pod postacią badań, jak i pod postacią tzw. Experience Based Medicine, czyli medycyny opartej o doświadczeniach. Wiemy, że tak, ale ja do tego podchodzę zupełnie inaczej. Ostatnio dzielę się tymi przemyśleniami z wieloma neurologami i co ciekawe, wszyscy się ze mną zgadzają. Mówię teraz o mojej koncepcji rozumienia padaczki, nie będąc neurologiem.

„Ja padaczkę rozpatruję na 3 płaszczyznach:”

1. Poziom przyczyny.

Czasami ta przyczyna jest znana, bo ktoś uległ wypadkowi i ma padaczkę pourazową, czyli wiemy skąd pochodzi. Czasami możemy zbadać, że jest to padaczka metaboliczna czy genetyczna. Zbadamy i przyczyna jest widoczna, widzimy poziom przyczyny. Czasami jednak jest tak, że nie widzimy poziomu przyczyny. On jest, ale my go nie znamy, bo przecież musi być przyczyna, żeby był skutek. I wtedy mówimy o tym, że padaczkę jest idiopatyczna i to jest ten poziom widoczny lub niewidoczny, ale pierwszy.

2. Napad padaczkowy.

Potem mamy napad padaczki, czyli już to, co widzimy. Nie wszystkie napady są widoczne, niektóre są dopiero do zaobserwowania w czasie badania EEG, ale wiemy, że taki napad występuje, więc łączymy to z epilepsję. Jednak jest coś pomiędzy. Między przyczyną a skutkiem jest przestrzeń wypełniona treścią, taką jak czynniki indukujące napad padaczkowy.

3. Czynniki indukujące napad.

Jeżeli padaczka na poziomie przyczynowym jest strukturalnym lub metabolicznym zaburzeniem pracy układu nerwowego, to napad jest takim zwarciem w instalacji. Można powiedzieć, oczywiście upraszczając, że dochodzi do zwarcia i musi być jakiś czynnik, który to wywołuje. I tutaj znowu, mamy kilka czynników, które możemy przewidzieć.

„Bardzo często jest tak, że nie możemy nawet wyłapać tego klucza, nie widzimy nic takiego, co by mogło być jednoznacznym powodem do napadu.”

Niektórzy epileptycy są wrażliwi na sekwencje światła, czyli na dyskotekę ze stroboskopem nie powinien epileptyk pójść, jest to osoba foto-aktywna. Są pacjenci, których napad padaczkowy wyzwala się pod wpływem stresu, bodźca emocjonalnego. Są też osoby, które mają napady padaczki nawet z powodu określonego zapachu określonego czyli mózg po prostu nieprawidłowo reaguje na bodziec.

I wtedy, do czynienia najczęściej mamy z czymś, czego gołym okiem nie widać, co się toczy w naszym organizmie. Są bardzo często mikro stany zapalne, czyli moment, w którym zaczyna się gdzieś się toczyć infekcja, ale zanim możemy ją zobaczyć pod postacią kataru, gorączki, zapalenia. Jest to proces, w którym mówimy o mikro stanie zapalnym, który bardzo silnie indukuje napady padaczkowe.

I d e a L i s t k a:
Czy można łączyć konopie ze standardowymi lekami przeciwpadaczkowymi?

Dorota Gudaniec: Konopie można łączyć z lekami przeciwpadaczkowymi pod pewnym rygorem. Każda substancja, jaką wprowadzamy do naszego organizmu, musi być przeprowadzona przez ten organizm, jest metabolizowana. Jednym z głównych obszarów metabolizmu większości substancji, ponad 60% substancji lekowych, ale też toksyn, różnego typu produktów, które wprowadzamy do organizmu, metabolizuje się przez pryzmat tzw. cytochromu P450. W cytochromie znajdują się także tzw. izoenzymy, które odpowiadają za bardzo konkretną robotę.

„CBD jest inhibitorem CYP3a4, który bierze bardzo czynny udział w metabolizmie, a tak naprawdę detoksykologii kwasu walproinowego”.

Jeżeli pohamujemy ten izoenzym w swojej aktywności, to istnieje ryzyko, że kolejne dawki kwasu walproinowego mogą spowodować przedawkowanie. W wyniku przedawkowania kwasu walproinowego, możemy mieć cały szereg konsekwencji – uszkodzenie wątroby, uszkodzenie krwi – mogą nam mocno spaść płytki, więc może to mieć bardzo poważne konsekwencje.

„Z drugiej strony, jeśli wiemy o tych procesach i wiemy jak je kontrolować, to można bezpiecznie łączyć konopie z lekami, ale powtarzam trzeba wiedzieć co się robi”.

I d e a L i s t k a:
W jakiej formie podaje się konopie osobom cierpiącym na padaczkę?

Dorota Gudaniec: Każda metoda ma swoje plusy i ma swoje minusy. Można konopie waporyzować, palić, przyjąć pod postacią ekstraktu, kapsułek, ciasteczek, czopków, są różne sposoby.

„Stoję zawsze na stanowisku, że nie ma sposobu, który jest idealny dla każdego. I czasami nawet musimy się zdecydować na rzecz mniej wygodną, ale jedyną możliwą do zastosowania.”

Pamiętam dylematy z czasu, jak Maks był na OIOM-ie. Teraz się uśmiecham, ale doszła do mnie jak doszła do mnie informacja o tym, że mogę konopiami uratować życie mojego syna, to pierwsza moja myśl była taka: „ale jak? Co ja zrobię? Dziecko leży pod respiratorem, jest podłączone do całej aparatury, wlewane sa różne substancje każdą możliwą dziurą w ciele plus dodatkowe jeszcze porty.

„Jak ja mu to podam? Przecież marihuanę się pali w skrętach, przecież nie zajaram sobie na OIOM-ie nie będę przez nos wdmuchiwać dymu.”

Wpadłam wtedy na genialny (dzisiaj wiemy, że niekoniecznie) sposób, żeby zaparzyć herbatę z konopi i podałam mu to przez sondę. Nie jest to specjalnie efektywna metoda podaży konopi, powiedziałaby bardzo mało efektywna, ale na tamten moment to już wystarczyło, żeby go uratować od śmierci. Kiedy pracuję z pacjentem z epilepsją albo z opiekunem pacjenta, zawsze staram się przeprowadzić gruntowny wywiad i wspólnie zastanawiamy się, jaką formę przybieramy, jaka jest najlepsza. Każda forma spożywania konopi ma też inne szlaki metaboliczne.

Dużo prościej jest podać ekstrakt podjęzykowo czy naśluzówkowo. Kolejna metoda, która przynosi dobre efekty to metoda per rectum, czyli czopek doodbytniczy. Kobiety mogą stosować też globulki dopochwowe. Myślę, że nauka idzie do przodu i ciągle są wymyślane są nowe rzeczy. Tych metod jest dużo i trzeba je przedstawić pacjentowi, dobrać najlepszą i najbardziej efektowną metodę.

I d e a L i s t k a:
Czy prawo w Polsce umożliwia pacjentom stosowanie najbardziej efektywnej metody leczenia padaczki?

Dorota Gudaniec: Dzisiaj jest sytuacja, w której dalej dostępność medycznej marihuany jest sklejana na taśmę klejącą. Nie mamy sytuacji, w której jest to teraz zakazane.

„Teraz, żaden pacjent, czy to pacjent epileptyczny czy jakikolwiek inny, jeżeli kwalifikuje się zgodnie z Ustawą do leczenia konopiami, nie jest już przestępcą. Z legalnego punktu widzenia, mamy to możliwe. Praktyka niestety mówi coś innego.”

Ciągle brakuje nam w Polsce ekspertów, specjalistów, lekarzy, osób, które mają na ten temat pojęcie. I tak już jest lepiej niż było, bo lekarze kształcą się, zdobywają wiedzę, często jest to pod wpływem nacisków ze strony pacjentów, ale nie brakuje jeszcze lekarzy, którzy straszą konopiami i demonizują je. Bardzo często i ciągle częściej niż z odwrotną sytuacją się z tym spotykam. Dodatkowo, też jest paru lekarzy, którzy są takim klasycznym wypisywaczem recept. Nie sobie pozostawiam ocenę takiego stanu rzeczy, czy to jest dobre, czy nie. W każdym razie, legalne to jest nawet w kontekście dzieci.

„Dzieci też mogą dostać na receptę legalną medyczną marihuanę pod postacią suszu, tudzież już preparatów przetworzonych. Od czerwca tego roku już możliwość wytwarzania w Polsce przetworów.”

Ta możliwość z punktu widzenia prawnego była oczywiście od początku dana, ale nie było podejrzewam wielu innych uwarunkowań formalnych, które trzeba było spełnić. Na stan mojej wiedzy wynika, że coraz więcej aptek wchodzi w przetwórstwo suszu, który przypominam jest surowcem farmaceutycznym do dalszego przetworzenia. Więc tak, tych form jest bardzo dużo i nawet malutkie dzieci mogą z tego skorzystać. Warunek jest taki, że będzie lekarz, który się podejmie takiej terapii.

I d e a L i s t k a:
Czy są kraje, w których pacjenci mają lepszy dostęp do leczenia za pomocą konopi?

Dorota Gudaniec: Oczywiście! Są też kraje, gdzie pacjenci mają gorszy dostęp, więc nie jesteśmy tak już zupełnie szarym końcu. Kilkakrotnie byłam w Izraelu i dla mnie jest to swego rodzaju państwo referencyjne pod tym względem. Mam kontakty z klinikami izraelskimi, gdzie np. jedna z prelegentek wystąpiła na konferencji, którą organizowałam. Prowadzi ona całą klinikę neurologiczną i przeprowadza mnóstwo badań, ale konopie to zawsze jest lek drugiego rzutu. Pamiętajmy o tym, że nawet w Izraelu nikt nie zaczyna od leczenia konopiami. Chociaż nawet w Izraelu, były szef departamentu do spraw medycznej marihuany zawsze podkreślał, że ma w sobie taki dualizm. Z jednej strony, jako urzędnik państwowy, musi się stosować do kryteriów, które zostały wprowadzone. Z drugiej jednak strony, jako lekarz chciałby zaczynać od konopi.

„Pamiętajmy, że konopie nie są panaceum, ale z całą pewnością nigdy nie wyrządzą krzywdy takie, jaką mogą wyrządzić leki. Zwłaszcza te leki, które nie działają tak, jak się spodziewamy”.

Nawet w Izraelu trzeba najpierw zastosować terapię konwencjonalną, później dopiero można sięgnąć po konopie, aczkolwiek jest to znacznie bardziej ułatwione, niż w Polsce. Zdecydowanie bardziej, ale i w Niemczech jest teraz lepiej, i w Czechach jest lepiej, i nie mówiąc już o Holandii, Kanadzie… Stany Zjednoczone są dosyć specyficzne, bo tam czym innym jest prawo federalne, czym innym prawo stanowe, ale też ta dostępność jest lepsza niż u nas.

I d e a L i s t k a:
Jakie kannabinoidy najlepiej wspierają leczenie napadów padaczkowych?

„Na moje doświadczenie, wyczucie i znajomość tego tematu, to zdecydowanie dwa związki są wiodące: CBD i CBG.”

Dorota Gudaniec: CBD ze względu na swoją neuroprotekcję, bezpośredni wpływ na układ immunologiczny. CBG z kolei ze względu na pobudzenie procesu neirogenezy i również wpływ na układ immunologiczny. THC jest tutaj trochę kontrowersyjne.

Przy THC niestety często się zdarza, że w poszczególnych typach padaczki, można wyindukować napad przez wzmożone neuroprzekaźniki. Pobudzenie układu dopaminowego może niestety wywołać napad padaczkowy, więc THC nie jest substancją, która jest dedykowana padaczce. Oczywiście, są wyjątki. Są sytuacje, w których mamy też mnóstwo korzyści ale nie jest to pierwszy wybór. CBD i CBG w moim odczuciu najbardziej, aczkolwiek CBD-a ma też tutaj spore znaczenie.

„Spodziewamy się w tej chwili całkiem ciekawych doświadczeń z CBC, czyli z kannabichromenem.”

Tutaj nie umiem jeszcze się wypowiedzieć w tak szerokim zakresie, jak w przypadku CBD czy CBG. Ale jest to też jeden ze związków, który budzi spore nadzieje. Okazuje się jednak, że podstawową kwestią jest zawsze wywiad z pacjentem, czyli zrozumienie, jak on funkcjonuje ze swoją padaczką, jakiego typu są to napady, co je poprzedza, co jest po napadzie, jaki jest czas regeneracji, jak to znosi. Wtedy łatwiej jest dobrać zarówno preparat, jak i konkretne stężenie. Nigdy nie robię tego w oparciu o konkretny związek, jestem zwolenniczką zasady Full Spectrum i uważam, że konopie są tak wspaniałe przez to, że są tak bogate w cały szereg związków, które mają na nas dobroczynny wpływ. Z całą pewnością, pojedyncze CBD, takie jak np. w Epidiolexie jakiś wpływ wywiera, ale naukowcy i praktycy są zgodni co do tego, że najlepsze efekty daje pełny wymiar tzw. efektu entourage, czyli efektu tła. Trudno powiedzieć, czy preparat oparty o CBD jako wiodący czynnik jest skuteczniejszy niż preparaty, gdzie ten czynnik CBD byłby wyizolowany, być może wcale nie. Nie wiemy tego po prostu. Myślę, że przed nami jeszcze dziesiątki lat badań i obserwacji.

Pamiętajmy też o kontekście historycznym i politycznym. Konopie były przez bardzo, bardzo długi czas mocno stygmatyzowane, badań się nie robiło albo jeżeli już były, to z tezą, żeby udowodnić, jakie one są złe. Dopiero ostatnie lata pokazują, że ten przełom nastąpił. ale nauka musi za tym podążyć. Teraz się opieramy bardziej o doświadczenia. intuicję, proces analityczny, myślowy.

I d e a L i s t k a:
Od jakiego stężenia kannabinoidów warto zacząć stosowanie konopi?

Dorota Gudaniec: Mamy się już o co oprzeć. Mamy np. rekomendacje Amerykańskiego Towarzystwa Neurologii Dziecięcej. Ich rekomendacje mówią, że w przypadku epilepsji u dzieci, dawką referencyjną jest dla nich 3-30 mg CBD na kilogram masy ciała. Musieli to zbadać.

Ja mam pod swoją opieką, w tej chwili, grubo ponad 9000 pacjentów, z czego 2/3 to są dzieci z różnymi schorzeniami, wiodąca jest epilepsja. Co zabawne, mam setki pacjentów, którzy doskonale reagują na 0,5 mg na kilogram masy ciała. Korzystając z tych doświadczeń, starając się również optymalizować koszty terapii, bo to też jest czynnik, o którym warto pamiętać, zawsze zaczynam metodą start lub go slow.

Jeżeli jest szansa, że 0,5 mg na kilogram masy ciała przyniesie efekt, to po co mam dawać 3 mg na kilogram, bo tak powiedzieli amerykańscy uczeni. Musimy więc miarkować doświadczenie. Oczywiście, są pewne stany, w których wiemy, że nie ma sensu zaczynać od 0,5 mg, ale to już jest kwestia doświadczenia i obserwacji. Ja nie mam na to papieru, bo to nie zostało podbite przez żadnego naukowca jako badanie naukowe, ale jest to moje doświadczenie. Dlatego zawsze mówię:.

„2xEBN, czyli Evidence Based Medicine i Experience Based Medicine.”

Co ważniejsze? W moim odczuciu, to drugie, ponieważ kiedy się posługujemy takim Experience Based Medicine, to my do tego podchodzimy z szacunkiem. Z kolei, nauka konwencjonalna mówi o tym, że są to przypadki anegdotyczne, kazuistyczne. A dla mnie nie jest anegdotą doświadczenie danego człowieka, dla mnie to jest całe jego życie.

„Zawsze staram się więc słuchać pacjenta, zadać odpowiednie pytania, wyciągnąć wnioski oparte o doświadczenia i dać pacjentowi szansę zaczęcia od minimum i szukania tej dawki właściwej.”

Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że lekarz czy terapeuta mówią, że masz 2 czy 3 razy dziennie masz wziąć tyle i tyle. Odpowiedzialność spoczywa na lekarzu, tudzież na charakterystyce produktu leczniczego. W medycynie konopnej jest dokładnie odwrotnie. Odpowiedzialność za dobrostan, jaki możemy osiągnąć, dzięki wsparciu konopi, osiągamy sami. Dążymy do dobrostanu, ale jeden osiągnie dobrostan, kiedy się wyśpi, a drugi kiedy nie zaśpi, który ma rację?

Człowiek, który sięga po konopie powinien mieć świadomość tego, że tylko on będzie wiedział, jak się czuje. Terapeuta, lekarz, praktyk konopi czy doradca, powinien doradzić jak zacząć, uprzedzić przed interakcjami i pokazać model dawkowania, ale w kontekście schematu. Dzisiaj nadal mamy bardzo duży bałagan pojęciowy. Są producenci którzy piszą na opakowaniu: „dwa razy dziennie, dwie krople”. Są też tacy, którzy piszą: „cztery razy dziennie, dwie kropelki”.

I teraz znowu, który jest lepszy? Jak pacjent popatrzy sobie z punktu widzenia marketingu i wygody, to lepszy będzie ten, który stosuje się 2 razy dziennie, bo: „to pewnie jest lepsze niż to, co trzeba stosować 4 razy”. Gdyby jednak miał świadomość tego, że konopie działają kilka godzin i nie wiadomo, czy działać będą 4 godziny, czy 5, czy 2,5 godziny, a może tylko godzinę. W innym przypadku może być 6 godzin, jeszcze innym 7,5 h. Nie wiemy tego.

„Musimy się posługiwać pewnym podziałem referencyjnym i przedział ten jest bardzo mały: 4-6h. Ale to jest statystyka.”

Statystyka, a człowiek jest indywidualny. Każdy człowiek indywidualnie składa się na statystykę, ale nie jest statystyką. Dlatego trzeba to wszystko dokładnie wytłumaczyć i dać człowiekowi element sprawstwa, że on ma wpływ na to, jak się będzie czuł. Nie lekarz, nie terapeuta, tylko właśnie ten człowiek, jeżeli dostosuje się do swojego rytmu metabolicznego, do swoich potrzeb i zaspokoi te potrzeby, to sukces jest wtedy naprawdę fantastyczny. Świetne uczucie temu towarzyszy.

I d e a L i s t k a:
Czy istnieją badania naukowe na wpływ konopi na epilepsję?

Dorota Gudaniec: [00:42:00] Muszę się pochwalić, bo w Polsce niedługo ruszą pierwsze profesjonalne badania kliniczne i biorę w tym udział. Badać będziemy wpływ fitokannabinoidów na pacjentów poddanych szeroko pojętym onkoterapiom. Są to oczywiście badania kliniczne przeprowadzane w systemie uniwersytecko-klinicznym. Mam nadzieję, że wniesiemy wkład do polskiej nauki, ale przede wszystkim do dobrostanu pacjentów. Jest też jeszcze jeden aspekt, Natalia, bo żeby wyciągać takie wnioski, to musimy mieć dane.

W Polsce, pacjenci są też dosyć konfornistyczni, wygodni. Przecież od trzech lat jest możliwość badania poziomu fitokannabinoidów we krwi, ale trzeba przyjechać i oddać krew. Te badania nic nie kosztują, ale trzeba włożyć swój wysiłek, żeby po prostu przyjechać i oddać tą krew Gdybyśmy mieli to co planowaliśmy, że zrobimy 7 tys. badań, to 7 tys. próbek krwi daje nam już naprawdę całkiem dobrą bazę do wyciągania wniosków. A my przez trzy lata zebraliśmy kilkadziesiąt, bo nie ma chętnych. Każdy by chciał mieć efekt, ale nic nie chce z tym zrobić. To jest problem, warto o tym mówić.

!Badanie kliniczne! Oddaj krew do badań i przyczyń się do rozwoju konopnej wiedzy naukowej! Klliknij po więcej informacji.

I d e a L i s t k a:
Od jakiego stężenia kannabinoidów warto rozpocząć terapię konopną w przypadku padaczki?

„Ja proponuję zawsze rozpoczęcie od CBD i łączę je z CBG, nie z THC.”

Dorota Gudaniec: CBG otwiera nam wiele innych receptorów, do których CBD nie ma dostępu. Optymalizacja terapii przy udziale CBG jest naprawdę niewiarygodna. Zaczynam od niskich stężeń, niskich dawek CBD z propozycją uzupełnienia tego o niewielkie ilości CBG i potem szukamy tej dawki
właściwej. Zazwyczaj udaje się ją ustalić w ciągu kilku tygodni, czasami udaje się od pierwszego strzału, czasami trzeba popracować parę tygodni, ale znam też przypadki osób, które pracowały nad epilepsją wiele miesięcy. Mam przykład pacjentki, która miała synka, bardzo, bardzo mocno cierpiące dziecko, głęboko upośledzone i z bardzo poważnymi napadami padaczkowymi, ale dziecko chodzące.

Problem polegał na tym, że świadomość tego dziecka była na tak niskim poziomie, że trzeba było go po prostu chronić. Sam nie był w stanie siebie ochronić, więc chodził w kasku, był prowadzany na szeleczkach, trzeba było bardzo uważać, bo się niejednokrotnie rozbijał. Były dramatyczne historie i wyobraź sobie Natalio, że 8 miesięcy ta Pani u mnie kupowała produkty i za każdym razem, kiedy pytałam, czy chłopczyk dalej ma napady, ona mówiła – tak. W końcu, po ponad 8 miesiącach zapytałam, ale po co Pani to robi, skoro przez tyle miesięcy dalej pojawiają są napady. Wydaje Pani mnóstwo pieniędzy, mi jest niezręcznie. Na co ona mówi: „chłopczyk ogląda teraz bajeczki, nie przewraca się tak, potrafi puzzle ułożyć, jest w stanie sam sobą się zająć…”.

Więc ja zrobiłam wielkie oczy i mówię: „Ależ to są fantastyczne efekty!”. Odpowiedziała, że tak, ale nie mówiłam o tym, bo Pani o to nie pytała, tylko o napady…”. Dowiadujemy się więc, że czasami organizm sam decyduje o tym, co jest pierwszą, najważniejszą potrzebą, a potem jakie kolejne kwestie mają być załatwiane. Jak przebiega proces regeneracji, rewitalizacji, nie jest to jednoznaczne. Chłopczyk miał po tym czasie bardzo realną poprawę w kwestii samej padaczki, więc różne są schematy.

„Ja zaczynam od małych dawek i szukamy dawki właściwej.”

Dzisiaj robię jednak zupełnie inaczej, niż robiłam jeszcze kilka lat temu. Mój stan wiedzy na samym początku, czyli jak zaczynałam leczenie Maxa, mówiono mi, że można dać od razu maksymalne stężenie, a potem próbować schodzić i ustalić, kiedy będzie ten próg napadowy. Tak to niestety nie działa, chociaż byłam wtedy o tym przekonana. To jest ślepa uliczka.

Każdy nadmiar fitokannabinoidów organizm rozpracuje enzymatycznie. Wydala to w dużej mierze z kałem, ale też jest druga, mniej przyjemna strona medalu, mianowicie receptory się uwrażliwiają, dlatego dużo korzystniejsza jest forma rozpoczynania terapi od małych dawek. To też się przekłada później na koszt terapii. Dzisiaj już raczej nikt nie mówi o tym, że terapia CBD-czy konopiami jest bardzo kosztowne, bo ona wcale nie musi być kosztowna. Jednak 6-7 lat temu, kiedy leczy,łam Maksa, to rzeczywiście było straszne ile mnie ta terapia kosztowała, nawet 5-7 tys. złotych każdego miesiąca i to był koszt tylko konopi.

Dziś tak już nie robimy i wiemy, że to było niepotrzebne. Jak widać krzywdy nie zrobiło, chociaż portfel wydrenowało. Dzisiaj mam pacjentów, którzy na ekstrakcie na poziomie 4% osiągają efekty takie, jakie ja osiągałam dając Maksowi 600-700 mg CBD na dobę.

Uważam, że konopi nie powinno się w ogóle, w żaden sposób kaleczyć. To, że trzeba to robić wynika z tego, że są takie idiotyczne przepisy i to jest zupełnie inna bajka. Robię to naprawdę z ciężkim sercem i modyfikacja polega na tym, że musimy odseparować THC do poziomu, który jest obligatoryjnie przyjmowany. To jest chore, nie powinno tak być, to jest zabawa w Boga przez polityków, bo inaczej tego nie potrafię określić.

I d e a L i s t k a:
Jak należy dawkować konopie w przypadku epilepsji – regularnie czy przy ataku padaczki?

„I tak, i tak. Ja rozgraniczam dwa modele dawkowania – model interwencyjny i model terapeutyczny.”

Dorota Gudaniec: W modelu interwencyjnej, możemy sobie użyć raz na miesiąc konopi i one też przyniosą jakiś efekt doraźny. Jeżeli mówimy jednak o chorobie przewlekłej, jaką niestety jest padaczka, to musimy zastosować połączenie tych modeli. Oznacza to trybie terapeutycznym, regularne stosowanie konopi, kilka razy na dobę. Ja preferuję model 4 razy na dobę, w sekwencji od przebudzenia, do zaśnięcia. Nie budzimy pacjenta w nocy. Jak śpi, to niech sobie spokojnie śpi, bo sen też jest terapeutyczny. Natomiast w sytuacji wystąpienia napadu, pomimo takiej terapii (bo to nie jest tak, że od razu możemy całą padaczkę pozamiatać pod dywan i się z nią rozstać), to interwencyjnie możemy dodać dodatkową dawkę.

„CBD przerywa napad padaczkowy w 95 przypadkach na 100.”

Nie musimy używać twardej chemii. Wystarczy dać po prostu kilka kropel prosto do buzi i natychmiast przerywa to napad. Prawda jest taka, że jak pacjent cierpi na padaczkę, ale okiełznaną lekami, to zazwyczaj nie trafia na konopie. Konopie są bardzo często ostatnią deską ratunku.

„Konopie działają ogólnoustrojowo i podnoszą komfort naszego funkcjonowania.

I d e a L i s t k a:
Jakie skutki uboczne występują w przypadku leczenia epilepsji konopiami?

Dorota Gudaniec: Mogą występować skutki uboczne, przy czym zależy, co to znaczy skutki uboczne.

„Dla każdego coś innego jest istotne. Jedna osoba się cieszy, że się wyśpi, a druga, że nie zaśpi.”

Skutkiem ubocznym często towarzyszącym terapii konopnej może być np. spowolnienie ruchu, ludzie bardziej chcą odpoczywać, są spolegliwi. No i teraz pytanie, czy jest to atut, czy przekleństwo. Dla jednego będzie to atut, dla drugiego będzie to przekleństwo. Poza tym pamiętajmy, że jeżeli mówimy o wpływie ogólnoustrojowym, możemy poczuć efekt w różnych obszarach organizmu.

„Przy stosowaniu CBG, mamy bezpośredni wpływ na GABA.”

GABA to neurobloker w naszym mózgu i w ogromnym uproszczeniu, jeżeli mamy GABY za dużo, to odczuwamy przytępienie, mamy problemy z koncentracją, spowolnienie ruchu, zaburzenia pamięci. Jeżeli mamy GABY za mało, to wtedy najprościej ujmując – ADHD. Oczywiście mówię w dużym uproszczeniu.

Wpływ CBG na GABA tłumaczę porównując do porządków w szafie. Każdy z nas ma szafę, ale to co ja mam w szafie, to wiadomo jest tylko mnie. Jak otworzę drzwi od tej szafy, to się może okazać, że pilnie wymaga interwencji i uporządkowania albo może się okazać, że jest idealny porządek. A żeby zrobić porządek, najpierw trzeba wszystko wywalić na podłogę.

„Z syndromem „porządku w szafie” możemy się spotkać w kontekście CBG i często jest to mylone ze skutkami ubocznymi.”

Ktoś zaczyna przejmować CBG i nagle czuje się pobudzony albo senny, czuje się nieswojo. To mija, organizm się adaptuje, robi porządek w szafie i potem już jest tylko lepiej. Może być to jednak uznane za skutek uboczny.

Jednym ze skutków ubocznych jest wściekłość w ustach. Trzeba się napić wtedy, łatwo temu przeciwdziałać. Przy nadmiernym spożyciu może pojawić się kwestia mdłości, ból brzucha. Natomiast nie można sobie zrobić krzywdy w sposób trwały. I wynika to z dwóch przesłanek:

Pierwsza z nich to struktura budowy układu endokannabinoidowego, który się opiera o trzy filary – receptory kannabinoidowe, endokannabinoidy i enzymy, które neutralizują wszystko, co zużyte, każdy nadmiar.

Drugim elementem bezpieczeństwa i tego, że nie możemy sobie zrobić żadnej trwałej krzywdy, jest rozmieszczenie układu endokannabinoidowego. Musimy pamiętać, że mamy trzy strefy głównej koncentracji receptorów, czyli komórki układu nerwowego, odpornościowego i bardzo szeroko pojętego układu rozrodczego. Jest jeszcze czwarta strefa, o której też trzeba pamiętać, gdzie nie ma w ogóle receptorów. Jest to pień mózgu, rdzeń przedłużony, czyli ta strefa naszego organizmu, która odpowiada za funkcje autonomiczne – oddychanie, bicie serca.

„Jeśli nie możemy zaburzyć funkcji autonomicznych, to nie zrobimy sobie żadnej trwałej krzywdy.”

Nie ma ani jednego udokumentowanych przypadku zgonu po konopiach, żeby być już zupełnie uczciwym, to profesor Vetulani zawsze przytaczał taką historię, że „jedyny zgon przez marihuanę nastąpił wtedy, kiedy dilerowi transport spadł na łeb i go przygniótł”. Jest to taka oczywiście anegdota do pośmiania się, ale prawda jest taka, że doniesienia, które mówiły o skutku śmiertelnym używania konopi zawsze, za każdym razem dotyczyły kannabinoidów syntetycznych. I to trzeba naprawdę mocno zakodować. Naturalne konopie nie są w stanie zrobić nikomu krzywdy pod warunkiem, że tej krzywdy nie wyrządzi nam model interakcji. Jak przedawkujemy jakąś substancję, to wtedy różnie może być, ale to nie jest tak, że od tego się umiera, spokojnie.

Autorka: Idea Listka

Zapraszamy na Webinar!

 

0
    0
    Twój koszyk
    Koszyk jest pustyPowrót do sklepu
    Add to cart